Drapeaux européens devant le Berlaymont
Rada Europy: spór wartości z antywartościami
13 października 2015
1

„Kronika Miasta Poznania”, nr 1/2003 (kwiecień 2003)

TRUDNA I CIEKAWA

III kadencja Rady Miasta Poznania (1998-2002)

 

Dariusz Lipiński

 

 

Trudna i ciekawa – tak najkrócej można ocenić III kadencję (1998-2002) poznańskiego samorządu, którego byłem przewodniczącym. Trudna z powodów zarówno zewnętrznych (niestabilne i nieprzyjazne otoczenie legislacyjne, pogarszająca się sytuacja gospodarcza kraju i jej wpływ na pracę samorządu), jak i wewnętrznych (polityczne składy Rady Miasta Poznania). Kadencja ciekawa z powodów osobistych – była to moja pierwsza kadencja w Radzie Miasta Poznania, od razu na jej czele, ale obiektywnie pewnie też, bo przypadła na okres wielkich przemian ustrojowych w Polsce. To właśnie Rada tej kadencji musiała dostosować wiele dziedzin życia w mieście do nowych warunków wynikających z reform wprowadzanych przez rząd Jerzego Buzka: administracyjnej, edukacji i służby zdrowia. Z faktu, iż o miejscowych mutacjach tych reform mało kto dziś w Poznaniu pamięta, można wysnuć wniosek, iż zostały przeprowadzone płynnie i bezboleśnie, a więc dobrze.

Jako się rzekło, otoczenie legislacyjne samorządu III kadencji było niestabilne i nieprzyjazne. Od momentu rozpoczęcia realizacji reform rządu Buzka do połowy 2002 roku aż 12 razy zmieniano ustawę o samorządzie gminnym, średnio co 15 tygodni! W dniu wejścia w życie reformy administracyjnej ustawa o samorządzie gminnym przewidywała 16 zadań własnych gmin, a w 2002 roku było ich już 20 (wzrost o 25%). A przecież miasto przejęło ponadto nowe obowiązki wynikające z tego, że jest ono również powiatem grodzkim. Za nakładanymi obowiązkami nie szły wystarczające środki finansowe. Brakowało elementarnej stabilizacji sytuacji samych radnych. Dwukrotnie w odstępie kilku miesięcy zmniejszano ustawowy skład rady, w przypadku Poznania z 65 osób najpierw do 50, później do 37. Niemal do końca kadencji nie było wiadomo, kiedy ów koniec nastąpi, o ile bowiem w 2001 roku grożono radom skróceniem kadencji, w 2002 roku mówiono o wyborach samorządowych po terminie, gdyż większość parlamentarna przyjęła rozwiązania zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny. Niekorzystnie działały nie tylko czynniki legislacyjne. Nie ominęły Poznania negatywne skutki pogarszania się sytuacji gospodarczej, np. w postaci pojawienia się w naszym mieście zjawiska bezrobocia, wcześniej utrzymującego się niemal na poziomie błędu statystycznego.

rys1
Ryc. 1. Początek kadencji, wręczenie dokumentów potwierdzających wybór na radnego, Ratusz,            3 listopada 1998 r., fot. E. Orhon-Lerczak

 

Wewnętrzne uwarunkowania pracy Rady Miasta Poznania III kadencji również nie były łatwe. Wybory 1998 roku przyniosły największą liczbę głosów Akcji Wyborczej „Solidarność”, a największą liczbę mandatów Sojuszowi Lewicy Demokratycznej (to taka osobliwość obowiązującej w Polsce ordynacji wyborczej niesłusznie zwanej proporcjonalną). Pierwszy skład polityczny Rady Miasta obejmował 25 radnych reprezentujących SLD, 24 – AWS i 16 – Unię Wolności. Zawiązana po wyborach koalicja AWS-UW, która 10 listopada 1998 r. dokonała wyboru przewodniczącego i jednego z wiceprzewodniczących Rady, a 14 grudnia – prezydenta i Zarządu Miasta, mimo wewnętrznej niejednorodności obu klubów dysponowała teoretycznie znaczną większością głosów, co mogło zapowiadać spory komfort rządzenia miastem. Jednakże zmiany na ogólnopolskiej scenie politycznej (rozpad AWS, faktyczne zniknięcie Unii Wolności, powstanie nowych podmiotów politycznych, takich jak Platforma Obywatelska czy Prawo i Sprawiedliwość), a także – choć w mniejszym stopniu – pewne konflikty ambicji i interesów wewnątrz Rady sprawiły, iż pod koniec kadencji prezydent mógł w  dowolnej sytuacji liczyć na ok. 20 głosów, a liczbę klubów lub namiastek klubów w Radzie Miasta potrafili w pewnym okresie podać tylko nieliczni znawcy przedmiotu. Taka sytuacja rozdrobnienia zawsze sprzyja pojawianiu się pomysłów radykalnych zmian personalnych i jedynie poznańskiemu rozsądkowi i umiarowi należy zawdzięczać, iż w poznańskiej Radzie Miasta pomysły takie nigdy nie wyszły poza stadium nieudolnych prób korytarzowej zbiórki podpisów. Za sukces tej kadencji można uznać fakt, że na tle wielu innych polskich miast Poznań mógł uchodzić za oazę stabilności personalnej miejskich władz (tylko dwie zmiany w Zarządzie Miasta i ani jednej w prezydium Rady).

 

rys2

Ryc. 2. Rada Miasta Poznania III kadencji in corpore na stopniach Ratusza, 3 listopada 1998 r., fot. E. Orhon-Lerczak

 

Mimo tych wszystkich czynników negatywnie wpływających na warunki pracy poznańskiego samorządu, dorobek III kadencji trzeba ocenić bardzo pozytywnie, co da się wykazać zarówno jakościowo, jak i ilościowo. Najważniejszym polem działania samorządu było w tym okresie, zwłaszcza w pierwszej części kadencji, dostosowanie lokalnych regulacji do nowej sytuacji ustrojowej wynikającej z czterech reform rządu Jerzego Buzka. Reforma administracyjna uzupełniła 20 zadań własnych, jakie Poznań wykonuje jako gmina, o 22 zakresy zadań publicznych o charakterze ponadgminnym wynikające z reformy powiatowej.
I choć część tych nowych zadań (np. w zakresie oświaty) Poznań realizował już wcześniej, reforma powiatowa nałożyła na miasto obowiązki również w zupełnie nowych dziedzinach, np. utworzenia Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, zapewnienia wykonywania zadań i kompetencji kierowników powiatowych służb, inspekcji i straży, przeciwdziałania bezrobociu i aktywizacji lokalnego rynku pracy czy ochrony praw konsumenta. Największy wysiłek poznańskiego samorządu związany z reformami dotyczył dwóch obszarów: edukacji (ustalenie sieci szkół dostosowanej do wymogów zreformowanej oświaty i jej utrzymanie) i służby zdrowia. Poznańskie rozwiązania prywatyzacyjne w tej ostatniej dziedzinie wzbudziły duże zainteresowanie w wielu miastach Polski.

rys3

Ryc. 3. Prezydium Rady podczas sesji; od lewej: Antoni Szczuciński, Dariusz Lipiński, Filip Kaczmarek
Prace Rady III kadencji nie ograniczały się jedynie do zagadnień wynikających z reform rządu Buzka i nowych ustaw. W porównaniu ze swymi poprzedniczkami Rada ta była w widoczny sposób bardziej aktywna na wielu polach, spośród których za szczególnie rzucające się w oczy uznałbym trzy. Pierwsze z tych pól – i najważniejsze – to porządkowanie przestrzenne miasta. To właśnie w omawianej kadencji uchwalone zostało wreszcie Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Miasta Poznania, podstawowy dokument określający politykę przestrzenną miasta. Nastąpił też olbrzymi postęp w uchwalaniu miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Na początku kadencji, w 1998 roku, Poznań dysponował jedynie dwoma uchwalonymi planami miejscowymi, cztery lata później było ich już 26, a wśród nich plany o tak istotnym dla miasta znaczeniu, jak Obszar Staromiejski, Obszar Malta czy Śródmieście Centrum 2. Ogromna praca uchwałodawcza Rady Miasta w tym okresie nie dotyczyła wyłącznie uchwalania planów, lecz także przystępowania do sporządzania kolejnych. Według stanu na początek kolejnej kadencji na sporządzenie oczekuje kolejnych 65 planów miejscowych.
Drugi obszar olbrzymiego postępu w porównaniu z poprzednimi kadencjami to wspieranie przez miasto oddolnych inicjatyw mieszkańców i rozwój samorządów osiedlowych. Osiedla są przewidzianymi przez ustawę o samorządzie gminnym jednostkami pomocniczymi miasta. Powstają z inicjatywy przynajmniej 10% mieszkańców danego terenu posiadających czynne prawo wyborcze. W minionej kadencji powstały 22 nowe osiedla, głównie na terenach spółdzielni mieszkaniowych, które dotychczas były pod tym względem zapóźnione w stosunku do dzielnic o starszej, bardziej tradycyjnej strukturze społecznej. Prawdziwym miernikiem skokowego postępu w III kadencji w dziedzinie wspierania samorządów osiedlowych są jednak pieniądze. Kilkukrotnie wzrosła kwota na działalność samorządów pomocniczych w przeliczeniu na jednego mieszkańca, popularnie zwana „pogłównym” (z 2,30 zł do 7,50 zł). Jednocześnie, co jeszcze ważniejsze, wprowadzony został zupełnie nowy system konkursów projektów zgłaszanych przez osiedla („granty”), który już zaowocował wieloma przedsięwzięciami osiedlowymi, takimi jak: budowa placów zabaw i boisk, monitorowanie miejsc szczególnie niebezpiecznych, budowa i remonty świetlic osiedlowych, remont sal gimnastycznych, wymiana zniszczonych chodników i wiele innych. Wydaje się, iż ta forma dofinansowywania przez miasto inicjatyw mieszkańców, jako szczególnie efektywna, ma szansę dalszego rozwoju również w przyszłości. Trzeba podkreślić, że kwota przeznaczana w  budżecie miasta na granty systematycznie co roku wzrastała.
Trzeci wreszcie obszar, na co dzień słabo dostrzegany, dotyczy relacji między miastem i jego wyższymi uczelniami, np. ewolucji stosunku miasta do wyższych uczelni. Ze swoimi ponad 100 tyś. studentów, z wielotysięczną kadrą naukowo-dydaktyczną o wysokich kwalifikacjach Poznań stał się niewątpliwą potęgą akademicką i z tego faktu również Rada Miasta wyciągała w minionej kadencji wnioski. Relacje między miastem i uczelniami dotyczyły, z grubsza biorąc, dwu dziedzin, nazwijmy je prestiżowo-symboliczną i pragmatyczną. Ta druga związana była przede wszystkim z przekazywaniem uczelniom gruntów, a konkretnie z bonifikatami (praktycznie były to zwolnienia) od pierwszej opłaty i od opłat rocznych z tytułu użytkowania wieczystego gruntów. W czasie tej kadencji dało się zaobserwować ewolucję, jaka dokonała się w postawach części radnych. O ile jeszcze na początku kadencji projekty uchwał dotyczących bonifikat były długo dyskutowane i przez część radnych kwestionowane, a wynik głosowania do ostatniej chwili stanowił zagadkę, to w drugiej części kadencji uchwałom tego typu towarzyszyły prawie wyłącznie wypowiedzi popierające przedstawiony projekt. Tę ewolucję potwierdzają również fakty z dziedziny, którą nazwałem prestiżowo-symboliczną. To właśnie w III kadencji Rada Miasta Poznania po raz pierwszy przyznała swoje wysokie wyróżnienie, Zasłużony dla Miasta Poznania, poznańskim uczelniom: w 1999 roku Uniwersytetowi im. Adama Mickiewicza, a w 2001 roku Akademii Ekonomicznej. W trwającej od lat dyskusji na temat, jakim miastem ma być Poznań w przyszłości i jaka dziedzina ludzkiej aktywności mogłaby być wiodąca, mówi się najczęściej o ośrodku przemysłowym, finansowym bądź targowo-handlowym. Być może jednak przyszłościowym dla miasta „przemysłem” i jego wizytówką powinna być „produkcja” wykształcenia?

Cztery lata kadencji i 98 sesji zaowocowało podjęciem 1149 uchwał publiko­wanych w Dzienniku Urzędowym Miasta Poznania, będącym – nawiasem mówiąc – reakcją na społeczne zapotrzebowanie na jawność i dostępność uchwał Rady Miasta, a jednocześnie owocem tej kadencji. Chciałbym wspomnieć o kilku fak­tach i obrazach z życia poznańskiego samorządu III kadencji, które mnie wydają się istotne albo do których po prostu mam stosunek osobisty. Wymieniłbym tu uchwałę w sprawie wyrażenia woli przyjmowania przez Poznań co roku jednej polskiej rodziny z Kazachstanu, której pomysł przyszedł mi do głowy podczas trzeciomajowego spotkania z osobami wcześniej przybyłymi z Kazachstanu do Poznania; novum polegało na podjęciu przez miasto zobowiązania, że stosowna oferta będzie składana właśnie co roku, a nie – jak wcześniej – rzadko i od przy­padku do przypadku. Myślę też o usunięciu kompromitujących Poznań komu­nistycznych reliktów w nazwach ulic. Myślę wreszcie o uroczystych chwilach w życiu Rady Miasta: jej sesjach uroczystych, których w III kadencji było nieco więcej niż poprzednio, oprócz bowiem sesji odbywających się co roku 29 czerwca, w dniu Świętych Patronów Miasta, Rada uczciła sesją uroczystą 20-lecie podpi­sania Porozumień Sierpniowych i powstania „Solidarności”. A skoro jesteśmy przy sesjach uroczystych, nie sposób nie wspomnieć przeżyć związanych ze spotka­niem z ludźmi-legendami, laureatami najwyższej godności, jaką Stołeczne Miasto Poznań może nadać, czyli Honorowego Obywatelstwa Miasta Poznania: Janem Nowakiem-Jeziorańskim w 2000 roku i dr Wandą Błeńską w 2001 roku. Częścią dorobku III kadencji, związaną z tradycją sesji uroczystych, jest po raz pierwszy w tej kadencji przyznawana Nagroda Sportowa Miasta Poznania oraz stypendia sportowe; wyróżnienia te dołączyły do wcześniejszych, szacownych Nagród Miasta Poznania: Naukowej i Artystycznej, które utrzymały swą wysoką rangę.

Wielokrotnie w wystąpieniach publicznych wyrażałem opinię, że lata 1998-2002 były najbardziej pracowitą i efektywną kadencją w historii poznańskiego samorządu,

rys4

Ryc. 4. Liczba sesji Rady Miasta Poznania w trzech kadencjach odrodzonego samorządu
co można także wykazać ilościowo. 98 sesji Rady Miasta Poznania III kadencji to znacznie więcej niż 74 sesje w II kadencji. I choć jest to liczba nieco mniejsza od liczby sesji (106) odbytych podczas nietypowej, bo dopiero budującej podwaliny poznańskiego samorządu I kadencji (ryc. 4), nie sposób nie zauważyć, że wszelkie inne wskaźniki ilościowe dotyczące lat 1998-2002 wypadają zdecydowanie lepiej także w stosunku do Rady I kadencji. Jeśli „pracowitość” mierzyć liczbą podjętych uchwał, to Rada, której miałem zaszczyt przewodniczyć, podjęła ich prawie tyle, co obie jej poprzedniczki łącznie (ryc. 5). Również naturalny wskaźnik „efektywności” pracy Rady – średnia liczba uchwał podjętych podczas jednej sesji – osiągnął największą wartość właśnie podczas minionych czterech lat (ryc. 6). Inne wskaźniki (np. wskaźnik indywidualnej aktywności radnych wyrażony poprzez liczbę przedłożonych interpelacji: 751 w III kadencji w stosunku do 271 w kadencji II) także potwierdzają tę tezę.

Formułowano niekiedy zarzut o nadmiernym jakoby „rozgadaniu” Rady. Trudno traktować poważnie taki zarzut w stosunku do gremium z samej swej istoty niejednorodnego, pluralistycznego, którego zadaniem jest, przynajmniej teoretycznie, wypracowywanie („wydyskutowanie” właśnie) optymalnych decyzji na drodze kompromisu. Przyznać jednak trzeba, że aktywność radnych przejawiała się niekiedy w dość bujnych formach. Statut Miasta Poznania przewiduje, iż Rada może wypowiadać się w każdej sprawie publicznej. Nie ulega wątpliwości, iż to samo dawało się odnieść do poszczególnych radnych. Wszelako z zachowanej mojej osobistej dokumentacji mogłoby wynikać, iż radni III kadencji byli ludźmi nad wyraz skromnymi, z rezerwą odnoszącymi się do własnych kompetencji i wypowiadającymi się niechętnie: „Z tego co wiem, muszę się zapytać kolegów”; „Ale to tylko sądzę, bo nie jestem merytorycznie przygotowany”; „Nie chciałbym się wypowiadać autorytatywnie na temat psychiki psów, ale zostałem do tego zobowiązany”; „Nie chciałem zabierać głosu, ale licho w postaci kilku głosów zmusiło mnie do  wypowiedzi”;  „Ja  również

rys5

Ryc. 5.  Łączna liczba uchwał podjętych przez Radę Miasta Poznania w poszczególnych kadencjach.

 

rys6

Ryc. 6. Średnia liczba uchwał podjętych podczas jednej sesji Rady Miasta Poznania w poszczególnych kadencjach

 

 

zostałem wezwany do odpowiedzi, chociaż pani przewodnicząca nie zadała pytania”. Jednocześnie jednak byli ludźmi dociekliwymi („Czy pod pojęciem szczątków ludzkich należy rozumieć również urnę z prochami?”; „Czy te kontrole były rutynowe, czy na tzw. donos?”), a ich dociekliwość nierzadko wydawała owoce w postaci zwięzłych diagnoz otaczającej nas rzeczywistości: „Kobiet i dzieci jest nieco więcej niż weterynarzy”; „Głosowanie było tajne, ale tylko do pewnego stopnia”; „Matki pracujące, te w handlu do późnych godzin wieczornych, są to pewne sprawy na pograniczu socjologii”. W swych wystąpieniach publicznych radni posługiwali się przysłowiami („Blubrał jak Paprocki na mękach”; „Wart Pac pacana”), nowymi sposobami opisu rzeczywistości, zarówno porównawczymi („To jest proste jak A i B”), jak i ilościowymi („Jest związany ze sportem od paru, paru lat”), gdy trzeba było nie stronili od przestróg („Niektórzy z nas są dziadkami i nie daj Boże, by kogoś z nas to spotkało”). Nie ulega wątpliwości, że zdecydowana większość radnych „działała na płaszczyźnie wspólnego interesu” i – tu już ostatni „lampus” językowy – „starała się oceniać fakty z pryzmatu tej płaszczyzny”.

III kadencja samorządu ma jeszcze jedną cechę charakterystyczną, o której należy wspomnieć. Otóż była to ostatnia kadencja, w której Rada wybierała władzę wykonawczą: prezydenta i Zarząd Miasta. Zasada bezpośredniego wyboru prezydenta w istotny sposób zmieniła funkcjonowanie samorządu. I choć niemal wszystkie – poza wyborem prezydenta i Zarządu – kompetencje Rady pozostały niezmienione, z całą pewnością będzie to już inna Rada. Czy lepsza, przekonamy się za cztery lata.